Turkowscy skejterzy – gatunek wymarły?

Dawniej idąc na spacer ulicą Wyszyńskiego, można było zobaczyć tłumy młodzieży spędzającej czas na skateparku. Obecnie, idąc tą drogą, nie widzimy tam nikogo. Czy skejterzy to wymarły gatunek w naszym mieście?

1 sierpnia, południe, czas otwarcia zawodów skejterskich w ramach festiwalu SCABB. Oczekiwałam zobaczyć tłumy młodych ludzi, którzy będą zmagać się między sobą w jeździe na desce. Jak większość turkowian wiem, że w naszym mieście jest skatepark, jednak zawody mają odbyć się na ulicy Kaliskiej. Dlaczego?

Na zawody przyszło tylko kilku skejtów. Chłopaki zapytani dlaczego jest ich tak mało odpowiedzieli, że teraz w Turku nikt młody nie jeździ, bo nie mają się gdzie tego uczyć. Zdziwiłam się bardzo tą odpowiedzią, bo przecież mamy skatepark. Jak twierdzą skejci, na turkowskim skateparku (większym niż w niektórych okolicznych miastach) ma odpowiednich warunków. - Nic dziwnego, że nikt tam nie jeździ, bo wszystko jest zepsute – żali się Adam.  Siedzący obok Patryk mówi, że wala się tam pełno butelek i szkła. Przecież za teren OSiR-u ktoś w tym mieście jest odpowiedzialny, więc dlaczego nikt o ten obiekt należycie nie dba?

Jaki wpływ na rozwój skatingu w naszym mieście ma stan skateparku? Jak przyznają zgodnie moi rozmówcy, nie będzie nowych deskorolkarzy, bo nikt tam nie chce jeździć. Skaterzy wspominają, że na zawodach jeszcze kilka lat temu było multum osób z Turku. Teraz? Chłopaków pozostała już tylko garstka.

Ci „ostatni skejterzy” ćwiczą nadal jazdę na deskorolce i jak przyznają, robią to na skateparku. Adam przyznaje, że jeszcze jakoś dają radę się tam poruszać, ale jest bardzo ciężko. Patryk dodaje, że jeśli ktoś jeździ dłużej i ma już opanowaną deskorolkę, jest w stanie korzystać z tych przeszkód, mimo tego że są one zniszczone. Jednak osoba, która się dopiero uczy, jest skazana na zrobienie sobie krzywdy.

Okazuje się też, że i obecni tu skaterzy mieli kilka wypadków na desce. Gracjan wspomina, że miał już złamaną rękę i nogę. Adam kilka razy skręcił kostkę. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie jest to sport bezkontuzyjny i bezpieczny, jednak uważam, że bezpieczny skatepark zmniejszyłby liczbę wypadków. Patryk wspomina, że najgorszą przeszkodą jest mini rampa, którą zbudowano 2-3 lata temu. - W tym momencie całe urządzenie jest dziurawe i kiedy deska tam wpada, leci się głową w metalową rurkę – skarży się Adam.
Skaterzy zgodnie twierdzą, że jeżeli wymieni się nawierzchnię i odnowi przeszkody, wielu młodych ludzi na pewno zdecyduje się na naukę jazdy na desce. Jednak, jak sami przyznają, nie są to tanie rzeczy.

Wiele osób narzeka na dzisiejszą młodzież, która siedzi ciągle przed komputerami, albo włóczy się po osiedlach lub zażywa dopalacze. Ale gdzie oni mają pójść? Uważam, że skatepark to dobre miejsce rekreacji, gdzie młodzież może rozwijać swoje pasje i lepiej pożytkować swój czas. Jednak żeby do tego doszło, trzeba najpierw zapewnić im warunki oraz bezpieczeństwo. Dlatego drodzy zarządcy, proszę zastanówcie się czytając ten krótki artykuł scabbowiczki, czy może da się coś zrobić z naszym skateparkiem.

Nikola Walaszek
Warsztaty Dziennikarskie Przystani